Siedząc w pustym pokoju, w starym domu niedaleko ronda Mogilskiego jestem zarazem zdenerwowany i
podekscytowany perspektywami, które rysują się przede mną. W końcu ukończyłem swoje dzieło, lecz żyję w obcym
kraju, z którego setki ludzi emigrują każdego dnia. Kopia “A Love of The Sea” leży przede mną,
odzwierciedlając nie tylko 5 lat pracy, ale również całe, dotychczasowe, melancholijne życie. Dopiero teraz mogę być
pewien, że najtrudniejszy etap mam za sobą.
Sześć lat temu pojechałem do Polski po raz pierwszy. Ta wycieczka zaowocowała
najwspanialszymi a zarazem najgorszymi doświadczeniami. Odnalazłem spokój, lecz zostałem również uderzony w twarz
butelką przez dziewczynę, która twierdziła, że mnie kocha. Zostałem oświecony, zostałem zaniepokojony przez to,
czego nauczyłem się o sobie poprzez oczy Krakowa. Ciągle zastanawiam się, jak potoczy się moje życie w tym
mieście.
Osiedlając się tutaj na stałe zaryzykowałem wiele: mój zespół, bezpieczeństwo
finansowe, karierę fotografika, nawet przyjaźń. Czuję się nieswojo; żyjąc tutaj w pewien sposób stałem się
gościem w swoim własnym życiu. Miejsca, które kiedyś nazywałem domem stają się obce, a zarazem w miarę upływu
czasu uświadamiam sobie, że tutaj też jestem obcy. Nigdy jednak nie kwestionuję powodu, dla którego jestem tutaj, gdyż
tu właśnie przywiodła mnie ścieżka mojego życia.
Wiele osób pyta, dlaczego wybrałem Polskę, i pomimo że mam dosłownie setki powodów,
myślę, że jedyny sposób by to zrozumieć to znać mnie osobiście. Pomimo to chcę wyrazić Wam wdzięczność za
to, jacy jesteście, za współczucie, za skromność i fakt, że jesteście bardziej ludzcy niż Amerykanie. Co więcej
Kraków zawładnął mną całkowicie. Gdyby nie Kraków ostatnia płyta mojego zespołu nie byłaby skomponowana w tak
delikatny, wrażliwy sposób. Wiele doświadczeń tu zdobytych wpłynęło na kształt utworów, a co więcej,
nabrałem dystansu do wydarzeń z przeszłości zanim nawet zacząłem szkicować piosenki i planować fotografie.
Zawsze, na wiele sposobów odczuwałem, że Kraków najzwyczajniej współgra z moją duszą. Nie uważam się za
turystę. Jestem mieszkańcem Polski, i pomimo że, być może nie wymaga to podkreślania, chciałem zaznaczyć, że w
przeciwieństwie do wielu Amerykanów, których tu spotkałem jestem szczerze i głęboko zainteresowany Polską, Waszym
językiem, kulturą, historią.
Wybaczcie proszę, niemożność wyjaśnienia jak to się stało, że znalazłem się tutaj.
Mam nadzieję, że wszystko zostanie kiedyś wyjaśnione. Pewne zobowiązania nie pozwalają mi podzielić się z Wami
tą gorzką, straszną historią.
Marzę o dniu, w którym prawda wyjdzie na jaw, a narazie możecie złożyć ją z kawałków,
słuchając tekstów z mojej nowej płyty. By wyrazić swoją wdzięczność za wszystko, co kocham w Krakowie i w
Polsce, sprzedaję płytę “a Love of The Sea” nie zarabiając na niej. Mówiąc wprost płyta jest dostępna w
Krakowie, w sklepie Music Corner (Komis) w cenie 15 zł. Czuję, że Polacy mają dużo więcej wrażliwości na sztukę.
Dlatego właśnie, świadomość, że mojej płyty słucha się w polskich domach jest dla mnie niewysłowionym
zaszczytem.
Dziękuję wam.
Prawdopodobnie nigdy mnie nie zauważycie pomimo, że spaceruję wśród Was w tej chwili.